"SKARB w rękach – emocje po narodzinach".

Co czułaś/czułeś w chwili gdy wzięłaś/wziąłeś po raz pierwszy swoje dziecko na ręce?


Produkty które tworzymy, są stworzone na Wasze wspomnienia. To w nich umieszczacie wszystkie najważniejsze chwile w Waszym życiu. To z nich emanuje niesamowita moc WIELKICH uczuć. Pamięć może przywołać obraz/zdjęcie, muzyka, którą w tamtym momencie słuchaliście, nietypowa rzecz/pamiątka, a nawet zapach. Można ją wyrazić poprzez słowa.


Postanowiłyśmy poprosić Was o kilka zdań, które opiszą jedną z najważniejszych chwil w Waszym życiu: narodziny dziecka. Zadałyśmy pytanie: Co czułaś/czułeś w chwili gdy wzięłaś/wziąłeś po raz pierwszy swoje dziecko na ręce? Wasze wpisy były pełne emocji, wzniosłych przeżyć. Czytając je ogarnęła nas fala wzruszenia, pojawiły się łzy :) Z wielką dumą dzielimy się nimi z naszymi czytelnikami! Oto one:



Wspomnienia Karoliny:

"Wspomnienie jest we mnie bardzo świeże, bo ma zaledwie 3 tygodnie. Dbam o nie i pielęgnuję, bo chcę, żeby zostało na zawsze. W chwili najcięższej próby, gdzie rozmiar bólu nie mieści się w sali porodowej na pomoc przyszła ona - Antonina. Jej widok zabrał to wszystko co przed sekundą doskwierało i męczyło. Tosia przyniosła ukojenie - nie było już bólu, nie było pokoju szpitalnego, lekarzy i napięcia. Z boku wzruszony tata przystawia swoją twarz do mojej, czuję jego ciepłe łzy na ramieniu - obydwoje patrzymy już teraz w jednym kierunku. Ten wspólny kierunek będzie nam towarzyszył przez resztę naszego życia - Antonina. Jest i ona. Leży już na mojej piersi, płacze i też chyba nie może uwierzyć, że jest już na świecie. Przytulam drobne ciałko do siebie, okrywam kocykiem, żeby żadny podmuch zimnego powietrza nas nie rozdzielił. Już wiem, że moim zadaniem będzie chronić i dawać miłość. Z jakiegoś powodu to mnie wybrała na swoją mamę - nie mogę jej zawieść. Jesteśmy w tej chwili razem - ja, on, ona - bez oczekiwań, bez przypisywania sobie ról i zadań. Po prostu jesteśmy. Trzy życia spotkały się po to, by obdarzyć się tym, co najszczersze i najpiękniejsze. Jesteśmy razem. Jesteśmy! Szczęście z powodu istnienia nigdy nie przyszło do mnie z taką mocą, jak w tamtej chwili. Ogrom wdzięczności za to doświadczenie i za falę miłości idącą po całym obolałym ciele."

Wspomnienia Weroniki:

"Jestem młodą mamą córeczki Zosi. Pomimo wzorowo rozwijającej się ciąży niestety nie było mi dane od razu wziąć mojego dziecka na ręce z powodu ciężkiego niedotlenienia podczas porodu. Córka po miesiącu pobytu w szpitalu na intensywnej terapii mogła wrócić do domu. Właśnie miesiąc po porodzie nadszedł ten moment... Moment, w którym po raz pierwszy wzięłam mojego aniołka na ręce.
Było to dla mnie ogromnym przeżyciem. Z jednej strony radość, że córka żyje, że jest już z nami i nareszcie możemy zabrać ją ze sobą do domu. Z drugiej strony natomiast towarzyszył mi wielki strach o to czy będzie się dobrze rozwijała, czy zostanie już z nami na zawsze. Mimo ciężkich przeżyć pierwsze wzięcie córki na ręce było najpiękniejszym momentem w moim życiu. Czułam, że mogę wszystko. Czułam, że trzymam w rękach największy cud. Wiedziałam, że od tego momentu nie pozwolę jej nikomu skrzywdzić i będę dla dla najlepszą mamą! Nigdy w życiu nie zapomnę tego momentu, w którym pierwszy raz poczuliśmy swoją bliskość i miłość."

Córka Weroniki - Zosia i jej pamiątkowa metryczka "KWIAT dzikiej róży".



Wspomnienia Patrycji:

Kiedy urodziła się moja pierwsza córeczka, ja odrodziłam się jako nowa osoba ❤ Kiedy wspominam ten czas łzy same cisną się do oczu - a niedługo, już za chwilę zostanę po raz drugi mamą i będzie mi dane poczuć drugi raz te uczucia i emocje :) Kiedy pierwszy raz przytuliłam Amelkę do piersi, gdy poczułam jej zapach i usłyszałam głos - zalała mnie fala wielu pozytywnych uczuć - począwszy od radości, spełnienia, ulgi że już po wszystkim, skończywszy na ekscytacji, ukojenia ❤ To były najpiękniejsze chwile w moim życiu, gdzie w mig zapomniałam o bólu i trudach towarzyszących przy porodzie! Już wtedy wiedziałam, że wchodzę w nową rolę, że już nigdy nie będę szła przez życie sama i że coś się we mnie zmieniło! I nie wiedziałam, że można pokochać kogoś tak dużą miłością. Jestem niesamowicie dumna z tego, że dane mi jest odczuwać takie emocje i że niedługo przeżyje to drugi raz :)


Wspomnienia Angeliki:

"Moim wspomnieniem z pierwszych chwil z córką było błogie ciepło. Ciepło w sercu. Jakby kumulacja wszystkich endorfin na świecie wraz ze spokojem wszystkich Mnichów, w jednym momencie trafiła we mnie. Może dopisuje sobie do tego swoją historie, ale uważam, że tym właśnie jest bezwarunkowa miłość, matki do córki. Ta, o której sama zawsze marzyłam, a której nigdy nie doświadczyłam. W tamtym momencie wiedziałam, że będę najlepszą mamą dla mojej córki."

Córka Angeliki - Lilia i jej pamiątkowa metryczka "KWIAT dzikiej róży".



Wspomnienia Agnieszki:

"Myśle, że jeszcze przed porodem nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo sprawdzą się słowa babci, mamy, przyjaciółek, które miały już za sobą to doświadczenie. Uczucia miłości jakie nas wtedy przepełnia, a serce rośnie ze wzruszenia nie da się opisać żadnymi słowami ❤
Dziś wiem, a minęły 2 lata, że to wydarzenie zapadnie mi głęboko w sercu na całe życie. A ilekroć sobie przypomnę w oku zaczyna kręcić się łezka. Gdy wzięłam w objęcia pierwszy raz syna poczułam przypływ ogromnej miłości - takiej bezinteresownej, przepięknej, skłonnej do każdego poświęcenia. Zapomniałam o bólu, a miłość jaką chciałam go w tym momencie obdarzyć dała mi moc do tego, aby pomóc mu poznać ten ogromny i trudny świat ✨. Były to pokłady miłości o których nigdy nie miałem pojęcia. Był, jest i będzie zawsze częścią mnie. Dzień w których pierwszy raz się zobaczyliśmy i przytuliliśmy był najwspanialszym cudem jaki mógł mi i mężowi się przytrafić. Ogromna fala miłości, wzruszenia, determinacji do walki o jego lepsze jutro ❤ Nie sądziłam, że zostanie mamą Juliana będzie tak ogromnym wyzwaniem, a miłość jakiej pokłady uruchomił z najgłębszego i najbardziej skrytego zakamarka serca, będą tak ogromne i mocne, że pomogą przetrwać nam najtrudniejszy czas. Nieprzespane noce i problemy jakie mieliśmy na naszej wspólnej drodze.
Wspaniale jest być mamą. Jestem szczęśliwa że Julian wybrał nas na swoich rodziców ❤
Nasz Mały Wielki Cud.
Wprowadził do domu tyle miłości, że dziś nie wiem jak dawniej mogłam bez niej żyć ❤"


Wspomnienia Magdy:

"Kiedy mój synek się urodził położna położyła mi go na brzuchu czułam niesamowite szczęście wzruszenie i odpowiedzialność za druga osobę, która jest skazana na Nas. To ja mam się opiekować tym maleństwem, ale jak kiedy to taka kruszynka. Misiek bo tak na niego wszyscy mówimy (zdrobnienie od Michałka) tak cudownie kwilił. Zmarszczony nosek był taki cudowny i te jego czorne włoski (dziś z nich zostały tylko wspomnienia, synek jest szatynem). Uczucie niesamowite widzieć swoje dziecko pierwszy raz, dziecko które nosiło się pod sercem, dziecko które niewątpliwie ćwiczyło w moim brzuchu swoje pierwsze kopniaki i trenuje je dalej ;) Kto nie przeżył tego nie wie jaka to radość ❤ :)"

Syn Magdy - Michał Gabriel i jego pamiątkowa metryczka "szkrabik DINO".



Wspomnienia Dominiki

"Właśnie niedawno minął rok od kiedy pierwszy raz mogłam przytulić mojego Synka ❤ To moment nie do opisania, szczegół którego nie sposób zapomnieć... Poczułam ogromną wdzięczność, że to już, że w końcu mogę przytulić ten cud, że jest cały i zdrowy. Jako położna po raz pierwszy byłam z tej "drugiej" strony, niby przygotowana, świadoma co dokładnie będzie się działo krok po kroku, a jednak strach nie opuszczał mnie do samego końca. Kiedy koleżanka położyła mi Synka na brzuchu w końcu odetchnęłam z ulgą, a jednocześnie dopiero wtedy zaczęłam się naprawdę bać czy aby na pewno dam sobie radę? Czy będę potrafiła dać mu wszystko co najlepsze? I teraz z biegiem czasu wiem, że ten strach był zupełnie niepotrzebny, ponieważ dziecko nie potrzebuje do szczęścia WSZYSTKIEGO, potrzebuje naszej czułości, bliskości i miłości, a to zawsze będę potrafiła Mu dać ❤"

Syn Dominiki - Antoś i jego pamiątkowa metryczka "KWIAT dzikiej róży".


Wspomnienia Ingi:

"Ostatnio właśnie wspominałam ten moment. Większość mam pewnie napisze że był najpiękniejszym w ich życiu. Idąc do szpitala nastawiałam się, że będę pewnie płakać, że moje serce ogarnie fala miłości. Tymczasem mój poród był naprawdę długi, ciężki i lekarze mimo moich zgłoszeń olewali temat. Więc gdy dostałam ją w końcu, byłam zmęczona, zestresowana że się zsunie z mojej piersi, przez złe znieczulenie czułam ból podczas szycia i nie mogłam się skupić na dziecku. Była taka malutka, od razu chciałam całować te malutkie rączki. Nie polały się łzy, byłam po prostu spokojna i szczęśliwa, że mimo tego wszystkiego co złe przyszła na świat zdrowa. Jednocześnie czułam ogromny strach i przerażenie, że teraz już jestem odpowiedzialna nie tylko za siebie, że wszystko co będę robić będę robić dla niej. Pokochałam ją od pierwszego wejrzenia, ale nie w ten filmowy sposób, ta miłość była cicha i niczym w liście świetego Pawła do Koryntian, szczególnie w słowach wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystko pokłada nadzieje, wszystko przetrzyma i nigdy nie ustaje ❤ Więc moje uczucia trudno opisać jednoznacznie, ale na pewno były to chwile pełne emocji i właśnie tej cichej miłości."

Córka Ingi - Ida i jej pamiątkowa metryczka "KWIAT dzikiej róży".



Wspomnienia Dominiki

Co czułam gdy pierwszy raz wzięłam na ręce Kornelkę a później Elenke? Przy Korneli sytuacja była o tyle odwleczona w czasie, że dostałam jak i zobaczyłam ją dopiero na następny dzień - co wtedy czułam? Jako niespełna 19 letnia mama, dostająca na ręce swoje pierwsze dziecko czułam się… dziwnie. Nigdy nie miałam na rękach tak malutkiego dziecka i przez chwile nie docierało do mnie że to ona, to ta którą nosiłam pod sercem 9 miesięcy - byłam szczęśliwa, nieco przerażona ale i pełna dumy, że ta malutka małpeczka (była niemalże cała w ciemnych włoskach) jest już ze mną. Poleciały oczywiście łzy - te strachu i wzruszenia, bólu przy każdym ruchu po cc ale i radości, że mam ją na rękach, że uczymy się siebie. A przy Elence? Tu byłam wszystkiego świadoma, bardziej doświadczona i to oczekiwanie na „już jest po, wszystko jest dobrze z dzieckiem, za niedługo przewieziemy Panią na sale” po przebudzeniu z narkozy było jak miód na moje serce. Przy Elenie byłam bardziej spokojna, bo mąż był z nią, kangurował ją kiedy ja powiedzmy odsypiałam, a jak już przywieźli mnie na sale i zapytali czy chce nakarmić córeczkę od razu odpowiedziałam, że TAK! Przywieźli ją i… polały się łzy, była niemalże identyczna jak jej starsza siostra 2,5 roku wcześniej, tak samo cichutka w pierwszych momentach, taka malutka że mieściła się na jednej dłoni mojego męża i kiedy dostała pierś była ze mną już cały czas (z przerwami na kąpiel, badania) Jak będzie teraz? Przy trzeciej ciąży wszystko jest z pozoru znane, bezpieczne ale czy na pewno? Teraz towarzyszy mi ogromny lęk, bo trzecie cięcie to już większe ryzyko. Lęk nie o maluszka, a o mój stan po cięciu - czy dojdę do siebie tak samo szybko i wzorowo jak przy Elenie? Czy dostanę tego brzdąca na ręce od razu po przewiezieniu na sale? Czy mąż będzie mógł kangurować maluszka kiedy ja będę jeszcze w trakcie wybudzania? Nasuwają mi się miliony pytań a ta chora sytuacja covidowa nie pozwala mi na spokój. Ale jedno wiem - przy trzecim brzdącu będę tak samo szczęśliwa, wzruszona i przepełniona ogromem sprzecznych emocji co przy córeczkach ❤

Córka Dominiki - Kornelia i jej pamiątkowa metryczka "KWIAT dzikiej róży".



Wspomnienia Sylwi:

Gdy zamknę oczy i wracam wspomnieniami do tamtych chwil łzy same napływają do oczu. Mam wrażenie, że żadne słowa nie są w stanie opisać tego co wtedy czułam. Ogrom emocji które mi towarzyszyły i wciąż towarzyszą gdy sięgam do nich pamięcią ❤ Doskonale pamiętam jak lekarz uniósł mojego Bąbelka i powiedział "to Pani synek" łzy leciały mi strumieniami ❤ Były to łzy szczęścia❤ Towarzyszyła mi przeogromna miłość; strach o tą maleńką istotkę; wdzięczność za to, że w końcu jest z nami; obawy czy zdołam go ochronić przed całym złem tego świata i chyba poniekąd spokój, że wszystko się pomyślnie udało. Poczułam też ogromną siłę, byłam wdzięczna sobie i swojemu ciału, że dało radę; byłam dumna. Od tamtej pory wiem, że siła jest kobietą. Pamiętam pierwsze jego spojrzenie, te maleńkie oczka wpatrujące się w moje ❤ Poczułam wtedy ogromną odpowiedzialność za moje Maleństwo ❤ jak lwica która musi bronić swojego stada ❤❤❤ cóż jego piękne błękitne oczka dalej się wpatrują w moje, a ja bronie mojego Lwiątka jak tylko potrafię, pokazuję mu świat i kocham bezgranicznie jak tylko potrafię ❤❤❤


Mamy nadzieje, że wpisy poruszyły Wasze serca i postanowicie uwiecznić własne wspomnienia za pomocą słów, zdjęć/obrazów, zebranych pamiątek. Forma nie jest ważna! Istotne jest by je zachować :) Dla siebie, dzieci czy przyszłych wnucząt. Nic tak nie łączy rodziny jak wspólne, pełne MOCY przeżycia.


Umieszczone w poście wspomnienia to nagrodzone przez nas wpisy mam, które powstały w ramach konkursu "SKARB w rękach – emocje po narodzinach". Wygraną była personalizowana metryczka ich dziecka z imieniem, datą urodzin, godziną, wzrostem i wagą. Zawieszona w pokoju dziecka, codziennie przypomina im te emocje, z którymi się z nami podzieliły. Jest w tym plakacie niezwykła SIŁA ;)


Więcej konkursowych wpisów znajdziecie na naszym instagramie, pod postem "KONKURS". Jesteśmy wzruszone, dumne i pełne wdzięczności, że tyle mam podzieliło się swoimi przeżyciami. Dziękujemy Wam ogromnie! To zaszczyt móc być cząstką Waszego życia ❤